Dieta optymalna – część I

Spisek mający na celu zdyskredytowanie jedynej, słusznej idei żywienia, właściwe rozumienie tekstów religijnych, bogowie tworzący ludzi „przy pomocy własnego materiału genetycznego”, faraoni mumifikujący się aby w przyszłości odtworzono ich ciała, złoto przydające się bogom „do konstruowania układów elektronicznych, które wykorzystywali w łączności w innych sferach”, a nawet morderstwo pacjenta i najczystszy mesjanizm (naród polski ma rozpocząć odnowę rodzaju ludzkiego). Nie jest to bynajmniej przegląd tytułów w jakimś tabloidzie, ale spis niektórych tematów zawartych w książce „Dieta Optymalna”.

Jest to tak szeroki zakres tematyczny, że postanowiłam go przedstawić w dwóch wpisach:

  • w pierwszym – opiszę pochodzenie, zalecenia dietetyczne oraz zagrożenia zdrowotne,
  • drugi wpis poświęcę wpływowi diety optymalnej na choroby z autoagresji i choroby pasożytnicze, a nawet jak twierdził sam autor diety – przestępczość.

Boskie pochodzenie

„Opracowane przeze mnie żywienie optymalne jest sposobem odżywiania przeznaczonym przez bogów dla ludzi.
„Dieta optymalna” Jan Kwaśniewski, Marek Chyliński, strona 5

Tak skromnym wstępem, zaczerpniętym z książki „Dieta Optymalna”, postanowiłam rozpocząć opisywanie zawartych w niej zaleceń dietetycznych – zaleceń wysokotłuszczowych, o niskiej ilości węglowodanów i równie często małej ilości białka – czegoś pośredniego między Atkinsem a Rosedale. Ten model żywienia różni się jednak od innych diet niskowęglowodanowych wprost rozbrajającą argumentacją.

Zacznijmy jednak od początku – czyli od „pożywienia przeznaczonego przez bogów do spożywania” – a są to:

  • śmietana (mleko jest zbyt rozwodnione) – do 0,5 litra na dobę,
  • sery twarogowe, topione, żółte – zbyt chude, więc zaleca się je łączyć ze śmietaną, masłem, majonezem,
  • jaja – nie mniej niż 4 na dobę,
  • wszelkie wędliny (oby nie chude) – więc najlepiej salcesony (biały, czarny, ozorkowy), kiszki: pasztetowa, podgardlana, wątrobiana, pasztety, a warunkowo (bo bogata w węglowodany) dopuszczono kaszankę o ile odsmażymy ją na słoninie lub boczku,
  • duże ilości tłuszczu – masła, smalcu, słoniny,
  • podroby, skórki wieprzowe, tkanka łączna, chrząstki, tłuste mięso,
  • ryby (oczywiście najlepiej tłuste), konserwy rybne,
  • tłusty drób – gęsi, kaczki, inny drób o ile przyrządzimy go maksymalnie zwiększając ilość tłuszczu,
  • wywary rosołowe z kości, zwłaszcza zawierające szpik,
  • orzechy, nasiona słonecznika.

Surowe – nie dla ludzi

„Bogowie ofiarowali więc człowiekowi ogień. Surowe produkty jadalne dla człowieka, przetworzone przy pomocy ognia, stają się znacznie lepsze.”
„Dieta optymalna” Jan Kwaśniewski, Marek Chyliński, strona 21

W diecie tej bogom przeciwstawiać się nie można – grozi to głupotą dotykającą wszystkich „nie-optymalnych”, więc tatar czy też modne ostatnio sushi odpada. Najodpowiedniejszym sposobem przyrządzania potraw jest smażenie czy też pieczenie w tłuszczu. Mięsa można ponadto przechowywać przez krótki okres w mleku lub occie, polecane jest również jego marynowanie lub peklowanie. Powszechne wśród zwolenników diety optymalnej jest przekonanie, że smażenie nie jest szkodliwe dla zdrowia – o ile oczywiście stosujemy ich model żywienia.

Grzech pierworodny

„Grzech pierworodny polegał na zaprzestaniu przestrzegania zasad odżywiania (podanych człowiekowi przez bogów), na czele z tym nieszczęsnym jabłkiem – symbolem najbardziej szkodliwej dla człowieka żywności, dobranym precyzyjnie, na podstawie wiedzy ścisłej, dla ludzi współczesnych niedostępnej”
„Dieta optymalna” Jan Kwaśniewski, Marek Chyliński, strona 5

Na podstawie swej, oryginalnej wiedzy z zakresu żywienia i tekstów biblijnych Jan Kwaśniewski ustalił następujący zestaw produktów spożywczych szkodliwych dla człowieka:

  • cukier,
  • słodycze,
  • miód,
  • owoce i przetwory owocowe (dopuszczone są pewne ilości mało słodkich owoców, takich jak agrest, porzeczki, poziomki – o ile spożyjemy je zamiast jarzyn, ziemniaka lub mleka),
  • ryż i kasze,
  • wszelkiego rodzaju pieczywo,
  • ciasto i inne desery,
  • potrawy mączne,
  • mąka ziemniaczana (i zawierający je budyń, kisiel),
  • groch i fasola,
  • słodzone napoje.

Warzywa

Dieta optymalna dopuszcza do 300 g łącznie jarzyn i grzybów oraz jeden ziemniak dziennie – oczywiście smażony na smalcu lub łoju. Z jednej strony taka ilość warzyw w diecie to bardzo mało, ale przeprowadziłam wystarczająco wiele wywiadów żywieniowych aby wiedzieć, że Polacy potrafią jeść jeszcze mniej. Zresztą to nie tylko moje, subiektywne spostrzeżenie. Statystycznie w 2010 roku zjadaliśmy niecałe 300 g warzyw dziennie (GUS – badanie budżetów domowych) – a jest to ilość znacząco większa niż kiedyś. Pokolenie starsze zazwyczaj nawet nie dochodzi do 200 g. Bywa więc tak, że osoba po przejściu na żywienie optymalne zjada więcej zieleniny niż kiedykolwiek w życiu.

Boski eksperyment

„- I bogowie wykonali doświadczenie…
– Zabrali się do tego w taki sposób, w jaki obecnie są prowadzone badania nazywane naukowymi. (…) Żydzi dostali maszynę do produkcji manny. Maszyna była niebezpieczna, Zawierała mały reaktor jądrowy do wytwarzania światła, stałej temperatury dla hodowli chlorelli i chłodzenia dużej czaszy (misy), co pozwalało na pobieranie wody z powietrza (…)”

„Dieta optymalna” Jan Kwaśniewski, Marek Chyliński, strona 19

Niewtajemniczeni zapewne nie wiedzą, że: manna była odpowiednikiem żywności jarskiej, ogłupiającej ludność. Tajemnicą jest skąd dr Kwaśniewski uzyskał te rewelacje:

„Biblia nie wspomina o tym, że kapłani manny nie jedli, ale tak było. Wojownicy również nie jedli jej, bo nie mogliby być wartościowymi wojownikami takimi, że 10 mogło gonić 100 wojowników nie przyjacielskich, a pięciuset aż 10 tysięcy. To była wiedza tajna.”
„Dieta optymalna” Jan Kwaśniewski, Marek Chyliński, strona 19

Jak, umotywowana w tak niekonwencjonalny sposób, dieta wpływa na zdrowie człowieka? Postaram się na to odpowiedzieć, na podstawie trochę bardziej przyziemnej wiedzy.

Cholesterol

Częstym, pozornym paradoksem, spotykanym u osób stosujących dietę optymalną, jest niski poziom cholesterolu. Jak to się dzieje, że osoby spożywające duże ilości tłuszczy zwierzęcych, mają niski jego poziom we krwi?

Nasz organizm ma dwa sposoby pozyskiwania cholesterolu – jeden to dostarczenie z posiłkiem, drugi – własna synteza w wątrobie. Jeżeli nasze pożywienie obfituje w ten składnik pokarmowy – nasza własna produkcja powinna zostać zmniejszona lub nawet chwilowo wyłączona. Tylko nie zawsze tak jest. W diecie o normalnej wartości kalorycznej czy też zdecydowanie zbyt kalorycznej, ten sposób regulacji zdumiewająco często zawodzi. Natomiast jeżeli dostarczamy sobie zbyt mało kalorii, dochodzi do zmniejszenia wchłaniania – pobieramy tylko 10% tego składnika z pożywienia, a zarazem zmniejszamy jego produkcję. Jeżeli więc osoba stosująca dietę optymalną przy okazji zmniejszy kaloryczność posiłków (bo np. ograniczy ich ilość lub wielkość) to ilość cholesterolu we krwi spada. A co się dzieje w przypadku osób spożywających normalnie kaloryczną dietę? Sytuacja się odwraca – poziom cholesterolu skacze do 400 a nawet 800mg% (osobiście spotkałam osobę na DO z takim wynikiem badania krwi). Ale zawsze można się pocieszyć, że normy nie dotyczą osób na diecie optymalnej – cytując Jana Kwaśniewskiego:

„Gatunek ludzki z powodu niewłaściwego odżywiania, jest gatunkiem zdegenerowanym i chorym. Normy w poziomie cholesterolu, lipidów, trójglicerydów i innych związków zwykle badanych, są normami właściwymi dla przedstawicieli zdegenerowanego i chorego gatunku. Nie są normami dla jednostki która odżywa się w sposób najlepszy dla człowieka są z tej prostej przyczyny, że tych norm nie określono dotychczas u ludzi zdrowych, stosujących żywienie optymalne, bo takich ludzi nie było.”
(fragment zaczerpnięty z serwisu www.optymalni.com)

Ubytek masy ciała

Wiele osób sięgających po dietę optymalną myśli o niej, jako o jeszcze jednym sposobie na zgubienie kilogramów. Według badań osoby te stosują dietę wysokotłuszczową w wersji niskokalorycznej. Uzyskane przez nich ubytki wagi ciała są większe o około 4% od osób na klasycznej diecie odchudzającej – tzn. o ile osoba żywiąca się tradycyjnie traci np: 1 kg, to odchudzający się wysokotłuszczowo zgubi w około 1,04 kg. I to tylko przez pierwsze 6 miesięcy, później nawet ta nikła przewaga zanika.

Natomiast sam fakt, że dieta – podobnie jak inne niskokaloryczne modele żywienia- doprowadza do spadku wagi powoduje w pewnych aspektach poprawę stanu zdrowia. Wraz z ubytkiem masy ciała spada ciśnienie tętnicze krwi – przy spadku 10 kg ciśnienie krwi zmniejsza się średnio od 5 do 20 Hg. Podobnie dzieje się w przypadku cukrzycy typu II – im mniejsza waga tym lepsze zachowanie glikemii i mniejsze zapotrzebowanie na leki lub insulinę.

Wpływ na zdrowie

Wielokrotnie już udowadniano, że diety bogate w tłuszcze zwierzęce są przyczyną chorób sercowo-naczyniowych, tzn. miażdżycy, udarów, zawałów. I choć zwolennicy diety Kwaśniewskiego zaklinają rzeczywistość, że dzieje się tak tylko o ile ktoś łączy tłuszcze z węglowodanami, to badania pokazują całkiem inny obraz:

  • wysoki poziom cholesterolu ogółem i jego frakcji LDL zwiększa zachorowalność na chorobę niedokrwienną serca czyli chorobę wieńcową,
  • wysokie spożycie tłuszczu i związana z nim duża ilość tego składnika krążącego we krwi jest jednym z czynników doprowadzających do arytmii mięśnia sercowego (nie mam możliwości podania bezpośredniego odnośnika do „Denke M. Metabolic effects of high-protein, low-carbohydrate diets”),
  • spożycie dużych ilości białek zwierzęcych (nie występujące jednak u wszystkich optymalnych) zaostrza przebieg dny moczanowej – postanowiłam dla wyjątku zacytować zamiast badań (o których można przeczytać przy okazji diety Dukana) list pewnego optymalnego:
    „W książce dr Kwaśniewskiego napisane jest, że ludzie z podwyższonym kwasem moczowym, to ludzie inteligentni. Tu nie dość, że inteligencja się zaniżyła, to atak na dużego palucha. Myślę, że Pan nie wie, ile to cierpienia i oby Pan nigdy nie wiedział. Czy nie lepiej byłoby napisać w książce że – uwaga, jeśli kwas podniesie się np. do 480 to należy Miluridem zbić np. do 350 i niżej. Akurat przed atakiem zrobiłem badania i wyszło 499,3. Jestem zrozpaczony tym wszystkim, konsultowałem się z lekarzem rodzinnym i nie tylko, odpowiedź jest jedna. Konsekwencją [raczej „przyczyną” – przyp. mój] wspomnianych moich dolegliwości jest dieta wysokotłuszczowa i oczywiście – w pocieszeniu klienta „będzie gorzej”. Obawiam się, że z Pańskiej strony, Panie doktorze, będzie odpowiedź: błąd w sztuce. Otóż po dwóch latach żywienia optymalnego pojechaliśmy z żoną do Arkadii sprawdzić swoją kuchnię. Okazało się, że niewiele odbiegaliśmy, niewiele trzeba było uzupełnić, ale nic się nie zmieniło.”
  • dieta zawierająca zbyt małą ilość węglowodanów sprzyja powstawaniu kamicy nerkowej,
  • dieta optymalna doprowadza do upośledzonej gospodarki mineralnej (także nie posiadam odnośnika do artykułu „Analiza tzw. diety optymalnej pod względem zawartości produktów wysokoenergetycznych oraz zaspokajania zapotrzebowania na witaminy i mikroelementy”, Ostrowska L., Lech M, „Medycyna po Dyplomie” 2002; 11: 117-124) – zaobserwowano m.in. nadmierną podaż sodu, fosforu, żelaza i cynku – takie zestawienie może być przyczyną osłabienia pobudliwości nerwowo-mięśniowej oraz stanów zapalnych śluzówki żołądka,
  • niska podaż błonnika i witaminy C sprzyja powstawaniu raka przewodu pokarmowego.

Jesteście ograniczeni

I mimo tych wszystkich badań (a jest ich jeszcze więcej niż wymieniłam) jednym z częstszych argumentów zwolenników Diety Optymalnej (DO) jest zarzut braku poważnych dyskusji naukowych nad zaproponowanym przez Jana Kwaśniewskiego modelem żywienia. Czy możliwe jest jednak prowadzenie i dyskutowanie wyników badań, gdy jedna z jej stron z góry zakłada, że:

„Uzyskiwane wyniki są interpretowane przez umysły ludzi uczonych, spaczone skutkami grzechu pierworodnego. Sami ludzie, zajmujący się nauką, nie potrafią zdać sobie sprawy ze swojej ignorancji. Dopiero ktoś z zewnątrz, z bardziej sprawnym umysłem może prawidłowo określić stan nauk podstawowych w biologii.”
„Dieta optymalna” Jan Kwaśniewski, Marek Chyliński, strona 8

Wierzący w to – niezależnie jakie badania są przeprowadzane i jakie są wyniki w nich uzyskiwane – w spokoju ducha mogą ignorować „nieodpowiednie” wnioski.

Zdjęcie: nuttakit / FreeDigitalPhotos.net

34 komentarze

  • Zofia

    Po 2 latach żywienia optymalnego ustąpiła u mnie arytmia serca trwająca 10 lat. Od dziewięciu lat arytmia nie wraca. Pozbyłam się alergii i wszelkich bóli głowy.

    • Marta Mikuła-Meyer

      Prawdopodobnie wprowadzając zaostrzenia diety optymalnej przy okazji pozbyła się Pani głównego czynnika odpowiedzialnego za alergię pokarmową – wskazuje na to zarówno uspokojenie arytmii (przy alergii często pacjenci skarżą się na „palpitacje” serca), jak i załagodzenie bólów głowy (alergie mogą objawiać się nawet bardzo silnymi migrenami). Nie oznacza to jednak, że dieta optymalna jest zdrowa, a jedynie, że zastosowana przy okazji eliminacja przyniosła Pani ulgę. Wykluczenie tylko czynnika alergicznego dałoby dokładnie taki sam efekt.

  • zygi

    Jestem ponad rok na żywieniu optymalnym. Mam ponad 40 lat. Mój organizm nie funkcjonował już, po młodości spędzonej na pijaństwie i narkotykach. Zaburzenia trawienia, stany osłabienia, nadciśnienie, otyłość brzuszna, brak energii, depresja, impotencja, i wiele innych drobnych ale dotkliwych dolegliwości typu zatoki, chroniczny katar, itp.
    Po roku żywienia optymalnego wszystkie dolegliwości ustąpiły, jestem naładowany energią, od pół roku (po 20 latach nic nie robienia) ćwiczę intensywnie sztuki walki, czuję się młodo, wyszczuplałem, mam ładną cerę, a mój umysł pracuje na najwyższych obrotach. Nie rozumiem dlaczego ktoś kto nie wypróbował tego modelu żywienia zabiera w ogóle głos w tej sprawie.

    • Marta Mikuła-Meyer

      Może dlatego wypowiadam się o tym modelu żywienia bo spotkałam – jako dietetyk – osoby, którym ta dieta zaszkodziła i które szukały pomocy. Spotkałam osoby, które już do końca życia będą zmagać się z dną moczanową, chorych którzy uszkodzili sobie wzrok bo ciągle im powtarzano, że w tej diecie wysoki poziom cukru we krwi nie szkodzi czy też zawałowców z poziomem cholesterolu 400. Obecnie przytacza Pan dużą listę schorzeń z jakimi teraz sobie poradził – jak jednak wyglądał Pana jadłospis przed dietą optymalną? Może dopiero teraz zjada Pan więcej warzyw niż wcześniej (o tym tutaj też pisałam)? Czy jest Pan pewien, że w tej chwili również nie szkodzi swojemu zdrowiu? Ja bym się nad tym dokładnie zastanowiła zanim wprowadziłabym jakoś dietę i właśnie dla tych zastanawiających się i szukających informacji są tego typu wpisy.

  • Łukasz M.

    Muszę się do czegoś przyczepić. W sekcji „Wpływ na zdrowie” jest wspomniane, że nadmiar tłuszczu sprzyja powstawaniu arytmii serca, a niska podaż węglowodanów prowadzi do kamicy nerkowej. Problem w tym, że w obu wspomnianych kwestiach przyczyną jest tak naprawdę nadmiar białek. Zarówno tytuł jednej z prac (której podlinkowanie bezpośrednie nie było możliwe), jak i tematyka drugiej pracy (do której prowadzi stosowny odnośnik) mówią o dietach WYSOKOBIAŁKOWYCH. To właśnie nadmiar białek może mieć tak szkodliwy wpływ na zdrowie. Proszę tego nie przeoczać, bo sprawa jest naprawdę ważna. „High-protein” nie znaczy „high-fat”.

    Napomknę jeszcze tylko o jednej rzeczy: nie istnieje coś takiego jak „cholesterol LDL”, ani żadna inna jego frakcja. Nie istnieje i żadne powszechne głoszenie tych nazw w mediach nie zmieni faktu, że LDL, HDL i inne, podobne substancje, są w rzeczywistości tak zwanymi białkami transportowymi, a nie żadnym cholesterolem. Cholesterol jest tylko jeden, dzielenie go na różnorakie frakcje jest zakłamywaniem rzeczywistości.

    Nie wiem jak właściwie oddziałuje Dieta Optymalna na zdrowie, nie wiem tym bardziej, dlaczego niektórzy na tej diecie zaczynają chorować, mimo że większość jej stosujących (wedle informacji w Sieci) zyskuje ogromne profity. Nie zajmuję się tym, a chciałem w tym komentarzu jedynie pokazać nieścisłości i pewnego rodzaju błędy. Liczę, że zostanie to dostrzeżone i zachowane na przyszłość.

    Dziękuję.

    • Marta Mikuła-Meyer

      W diecie optymalnej, aby uzyskać prawidłową kaloryczność diety, zmniejszając ilość spożywanych węglowodanów, zwiększa się ilość białek i tłuszczy. Taka zamiana – występująca we wszystkich dietach niskowęglowodanowych – jest dość niekorzystna dla zdrowia. W artykule o kamicy nerkowej mówimy o diecie high-protein czyli wysokobiałkowej, ale też „low-carbohydrate” czyli niskowęglowodanowej. Zaburzenia jakie powstają przy tej diecie prowadzą do kamicy. Duży wpływ mają oczywiście białka, ale ich zwiększenie wynika po prostu z obniżenia ilości przyjmowanych węglowodanów co zmienia wzajemne proporcje, a więc to właśnie dieta niskowęglowodanowa stanowi praprzyczynę problemów. Jeżeli zaś chodzi o nadmiar tłuszczu i arytmię serca to ja miałam możliwość zapoznać się z całym artykułem i ilość spożywanego tłuszczu w badanych dietach była duża – i mogę zaręczyć, że przyczyną arytmii serca był nadmiar tłuszczu (nie białek).

      Frakcje cholesterolu to są to powszechnie uznawane określenia (występujące nawet w opracowaniach medycznych), które dość dobrze obrazują rzeczywistość. Można by oczywiście używać „superpoprawnego” określenie lipoproteiny. Same lipoproteiny to jednak nie tylko białka, ale to połączenie białek i tłuszczy. Z czego te tłuszcze to w dużej mierze cholesterol. W przypadku frakcji cholesterolu LDL – jest to takie połączenie białek i tłuszczy, które zawiera prawie 45% cholesterolu (w różnej formie). Utworzona lipoproteina o niskiej gęstości – bo taką nazwę nosi, ma charakterystyczną dla siebie budowę, ma też charakterystyczne właściwości i wpływ na zdrowie, w tym opisywany również przeze mnie w artykule. Frakcja HDL ma już tylko 20% cholesterolu. To nie jest tak, że dzielenie cholesterolu na frakcje jest zakłamaniem rzeczywistości – to jest pokazanie w jakiej formie cholesterol znajduje się we krwi – gdzie w większości występuje właśnie jako składnik lipoprotein.

      W sieci większość osób chwali się wynikami, bo też chwalenie się klęskami czyli tym gdy nam coś nie idzie i lądujemy u lekarza/dietetyka aby pomógł nam się wykaraskać z kłopotów jakoś nie leży w naszej naturze.

    • Marcin

      O czym Pani mówi? Na diecie optymalnej przyjmuje się nie więcej niż 1,5g białka na kilogram masy ciała. Czy to jest dieta wysokobiałkowa?

    • Marta Mikuła-Meyer

      Tak, dieta zawierająca 1,5 g białka na kilogram masy ciała to dieta wysokobiałkowa, a wśród osób na diecie optymalnej część (z tych z którymi miałam kontakt) spożywa tego białka więcej (nawet ponad 2 g na kilogram).

    • Piotr

      W takim razie osoby które spożywają powyżej 1,5 g białka na kg masy ciała nie są już na DO bo DO jest dieta niskobiałkową i niskowęglowodanową. W normalnych warunkach na DO spożywa się 0,8 do góra 1,2 białka na kg masy ciała, 1,5 g powinni spożywać sportowcy.

    • Marta Mikuła-Meyer

      Żeby jeszcze większość osób na DO tego przestrzegała – niestety bardzo wiele osób sięga po naprawdę spore ilości białka.

    • ktos

      Czyli jak nie przestrzegają zaleceń DO to znaczy że nie są na tej diecie. Tak samo jakbym powiedział że jestem na diecie wegetariańskiej ale raz w tygodniu zjem sobie steka 😉

    • Marta Mikuła-Meyer

      I zdziwił by się Pan jak wiele osób twierdzi, że jest na diecie wegetariańskiej i je tylko „kurczaka”…niestety, taka grupa również jest. Wracając do DO – wiele osób przestrzegających zasad DO, a i tak chorują (specjalnie zacytowałam tutaj przykład osoby po pobycie w wilii Arkadia) i to głównie na takich przykładach i chorobach u takich osób prowadziłam wpis (tylko z własnego doświadczenia). Część osób na DO spożywa więcej białka – niestety, pomimo zaklinania rzeczywistości, jest to dość częste – dlatego zdecydowałam się o tym napisać. Jeżeli chodzi o nie przestrzeganie zaleceń – optymalni krytykują współczesną dietetykę za to co o niej mówią reklamy lub jak się żywi przeciętny Kowalski (a nie wiem co bardziej odbiega od wskazówek), może więc warto byłoby się zapoznać głębiej z dietetyką, a ja wtedy podyskutuje z przyjemnością o szczegółach?

  • Staś

    Witam, bardzo ciekawy artykuł który zwraca uwagę na negatywne strony diety dra Kwaśniewskiego. Chciałem się zapytać jaka ilość białka dziennie jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka? Czy ilość jest uzależniona od trybu życia, wieku, rodzaju białka czy jeszcze innych czynników? I czy są jakieś widełki dotyczące norm spożywania białka?
    Pozdrawiam

    • Marta Mikuła-Meyer

      Ogólnie zalecana dzienna ilość białka zależy od wieku, aktywności (w niektórych sportach wymagana jest większa jego ilość), stanu zdrowia. Ogólnie przyjmuje się, że dla osoby dorosłej zalecane spożycie powinno wynosić około 0,73-0,9 g/kg należnej masy ciała/dobę. Gdyby był Pan zainteresowany normami składników odżywczych to na stronach Instytutu Żywności i Żywienia można obecnie bezpłatnie ściągnąć najnowszą wersję norm: http://mail.izz.waw.pl/~it/NORMY/NormyZywieniaNowelizacjaIZZ2012.pdf

    • Marta Mikuła-Meyer

      Przepraszam, że tak długo nie odpowiadałam, ale postanowiłam sięgnąć do źródła i usiłowałam go znaleźć. I oto daje odnośnik do właściwego raportu (http://www.sbu.se/upload/Publikationer/Content1/1/Diets_among_obese_individuals.pdf) na który powoływano się w tym artykule – zawsze warto sięgnąć do źródła. A tam w podsumowaniu: „there are no differences in the effect on weight loss between advice on strict and moderate low carbohydrate diets, low fat diets, high protein diets, Mediterranean diets, diets aimed at achieving a low glycaemic load or diets co
      ntaining a high percentage of monounsaturated fats”. I wspomnienie o diecie śródziemnomorskiej przy ryzyku wystąpienia chorób serca czyli zdecydowanie nie wysokotłuszczowej czy też o wpływie nabiału na odchudzanie u dzieci. Ten raport absolutnie nie postuluje wprowadzania diety optymalnej, czy w ogóle zbliżonej do optymalnej. A artykuł w prasie… co ja mogę powiedzieć, skrzywił obraz tego raportu.

  • Optymalny

    na diecie optymalnej podaż białka wynosi do 1g na kg właściwej masy ciała nie więcej. a w dłuższym okresie jej stosowania nawet i 0,7-0,8. więc niech Pani nie wypisuje bzdur, że dieta jest wysokobiałkowa. jeżeli Pani pacjenci spożywali ponad 1,5g białka to na pewno nie byli na diecie dr. Kwaśniewskiego. tak to jest, że ludzie i Pani są mało doinformowani i później wypisują taki stek bzdur. to tak jak by ktoś mi wmawiał, że białe jest czarne. proponuję najpierw zagłębić się w tematykę na której temat się wypowiada, i to jeszcze Pani, dietetyk… brak słów!

    • Marta Mikuła-Meyer

      Wiele osób dorosłych na diecie optymalnej się przebiałcza, choć w teorii dla nich nie powinna to być dieta wysokobiałkowa – przynajmniej po pewnym czasie. W przypadku jednej z odpowiedzi 1,5 g białka podała osoba stosująca tę dietę, a to oznacza, że ona zdecydowanie spożywa zbyt wiele białka. Całkowite nieporozumienie w moim przypadku dotyka natomiast dzieci, gdzie (i tutaj posłużę się stroną tworzoną przez zwolenników DO http://www.optymalni.de/htm/zjazd.htm) norma jest jakimś totalnym nieporozumieniem – dla noworodków (wg norm wystarczające spożycie to już 1,52-1,6 a w DO do 6 g/kg m.c.), dzieci do 3 roku życia (norma 1,17-1,1g w DO 4 g/kg m.c.), do 15 r.ż (norma 1,1 g w DO 2, z czasem spada do 1,5 g/kg m.c.) i młodzi ludzie około 16-18 r.ż. (gdzie norma to już tylko 0,95 g/kg m.c., a w DO 1,5 g). Jeżeli więc mam pisać o DO ogółem to nadmiar białka – faktyczny – dotyka sporej grupy osób stosujących tę dietę.

  • Jeżeli ktoś stosuje DO niewłaściwie, to potem szuka u Pani pomocy, niestety. Nadmierne spożycie białka jest najczęstszym błędem popełnianym przez początkujących. Jednak zupełnie nie rozumiem dlaczego Pani walczy z tym sposobem odżywiania, skoro pomógł on wyleczyć się wielu ludziom z poważnych chorób. Proszę nie szkodzić. Pozdrawiam.

    • Marta Mikuła-Meyer

      Z żywieniem optymalnym miałam kontakt inaczej niż Pan – spotykam tylko tych, którzy wylądowali w szpitalu i u lekarza. I to pomimo wizyt, a wręcz w związku z wizytami w np. Arkadii w Ciechocinku. Moje doświadczenie z tą dietą czyli spotkanie ludzi wpędzonych w ciężkie choroby z jej powodu, sprawia, że będę przed nią przestrzegać.

  • Agnieszka W.

    Najgorsza dieta to tzw. smieciowa ta jest przyczyna wszystkich chorob i z ta najmniej sie walczy!
    Ja na takiej nabawilam sie RZS (reumatycznego zapalenia stawow) choroby autoimmunologicznej czyli takiej z autoagresji „nieuleczalnej”. Dwa lata usilowalam dociec co jest jej przyczyna eksperymentujac na sobie diety. Np. diete warzywno – owocowa dr Ewy Dabrowskiej (4 razy). Pieknie oczyscil sie organizm ustaly wszystkie bole ale doprowadzilam sie do stanu, ze odrobina np. glutenu powodowala rzut rzs (dretwienie palcow u rak) wtedy zrozumialam, ze moje jelita sa dalej nieszczelne (dziurawe) i dlatego choroba nie daje za wygrane. Dopiero wtedy zaczelam poszukiwania i trafilam na diete niskoweglowodanowa. (Nigdy wczesniej nie zainteresowalabym sie dieta wysokotluszczowa, sama mysl powodowala wzdryganie). Ale moje myslenie zweryfikowalo zycie a wlasciwie choroba i pragnienie, zeby nie cierpiec (bylam wrakiem czlowieka – nie mialam sily wstac z lozka). Kolagen (rosoly gotowane na kosciach szpikowych) zregenerowal moje jelita. Nie mieso (dbam zeby nie bylo z hodowli przemyslowych) nie tluszcz (maslo klarowane, smalec – robie sama), nie jajka sa przyczyna mojej choroby a GLUTEN juz nie powoduje rzutu rzs (oczyszczony organizm) po zjedzeniu pachnacej buleczki – gazy, przelewanie w jelitach, spuchniete powieki, oczy czerwone i swiatlowstret oraz bol glowy caly dzien (jesli nie boli od 3 lat to znak, ze gluten jest trucizna). Cukier niszczy prawidlowa flore bakteryjna. Od 3 lat moge powiedziec, ze nigdy nie czulam sie lepiej, cudownie zyje sie bez bolu, bez tabletek bez chorob. Dlaczego na DO ludzie choruja bo uzywaja maki (dziurawi jelita) i cukru (niszczy flore bakteryjna jelit). Jesli jedza mieso hodowlane (zwierzeta karmione sa paszami z soi i kukurydzy GMO) to jest przyczyna chorob. Warzywa jak najbardziej mozna i nalezy jesc ale jednego jestem pewna nie one uszczelniaja jelita tylko KOLAGEN wplywa tez na wzmocnienie tkanki lacznej. A wit. C oraz D3 kazdy powinien suplementowac bo ich brak jest powodem, ze nasz system immunologiczny nie radzi sobie z toksynami i patogenami jakie serwujemu mu kazdego dnia.

    • Marta Mikuła-Meyer

      Opisała Pani historię swojej alergii na gluten i rzeczywiście u osób uczulonych może dojść do opisywanych przez Panią sytuacji – u osób zdrowych takich reakcji nie ma. Sama znam kobietę, która ma rzut reumatyzmu po spożyciu selera, ale nie znaczy to jeszcze że o tym warzywie zaczyna mówić, że jest trucizną dla wszystkich. Nie spotkałam natomiast osoby na DO stosującej cukier i mąkę, ale nie wykluczam, że takie są (choć czy to w tej sytuacji jest jeszcze DO?). Spotkałam natomiast chorych jedzących mięsko i tłuszcze z własnej hodowli i ograniczających warzywa i zdecydowanie cierpiących po tej diecie. Bo ograniczenie warzyw do 300 g to nie wymysł mój, ale zalecenie z książki Kwaśniewskiego, który stworzył DO (właśnie z tego ograniczenia wynika potrzeba suplementacji witaminy C, przy zbilansowanej diecie nie ma takiej potrzeby).

  • Evo

    i tutaj posłużę się stroną tworzoną przez zwolenników DO

    I tutaj posłużę się oryginałem, zgodnie ze sztuką naukową.

    ” Życie to białko. Jakie białko — takie życie. Inne białko i inne życie ma fasola, a inne człowiek. Człowiek powinien spożywać białko, które chemicznie najbardziej zbliżone jest do białka ludzkiego organizmu. Takie białko, z którego organizm może budować czy regenerować każdą tkankę, występuje praktycznie jedynie w żółtkach jajek. Prawie równie dobre są białka z wątroby czy nerek. Pokrywają one dobrze potrzeby wielu narządów.

    Białka należy spożywać mało. Organizm człowieka nie magazynuje go na zapas. Przy zbyt dużym spożyciu białka cały jego nadmiar jest szybko rozkładany, przy czym w tym procesie ze 100 gramów białka organizm wytwarza 56 gramów węglowodanów, które organizmowi nie są potrzebne i na ich dalszy przerób zużywa niepotrzebnie energię.

    Ile człowiek powinien zjadać białka? Można to dokładnie określić dla każdego indywidualnego człowieka, badając u niego poziom wolnych aminokwasów we krwi i poziom tak zwanego „azotu polipeptydowego”. Można, tylko jest to niepraktyczne, bo zapotrzebowanie na białko zmienia się w zależności od rodzaju składników energetycznych („paliw”) dostarczanych w pożywieniu wraz z tym białkiem. Rodzaj „paliwa” i jego jakość wpływają na zapotrzebowanie organizmu na białko; im dostarczane „.paliwo” jest lepsze, tym białka potrzeba mniej.

    Znacznie zwiększają zapotrzebowanie na białko węglowodany, które są „paliwem” niskiej jakości i trudno w organizmie spalanym. Żeby rozbić cząstkę glukozy (która jest węglowodanem) na połowę, organizm musi zbudować 12 ciężkich enzymów białkowych, przeznaczając na nie, prócz białka sporo witaminy B1 i dużo magnezu. Enzymy te zużywają się i wciąż muszą być zastępowane przez nowe. Do rozbicia cząstki kwasu tłuszczowego na cząstki dwuwęglowe potrzebny jest tylko jeden enzym białkowy, a na cząsteczki jednowęglowe, tak zwane alfa oksydacje, również wystarcza jeden enzym.

    Co będzie, jeśli człowiek wprowadzi do swojego organizmu zbyt dużo białka? Szkody będą widoczne, gdy jego spożycie przekroczy 15dag na dobę. Wtedy nadmiar białka musi być przerobiony i wydalony. W skład białek wchodzi azot. Wraz z wydalanym azotem organizm traci dużo wodoru, który jest doskonałym paliwem, ale którego organizm już spalić nie może. Na każdy atom wydalanego azotu organizm musi wydalić 3 atomy wodoru w amoniaku i 2 atomy wodoru w moczniku. A przy tym wątroba i nerki są obciążone dodatkową pracą.

    W jednej z poprzednich publikacji sformułowałem następujące prawo życia: „organizm nie powinien robić nic ponad to, co robić musi; mądrością jest postępować z nim tak, aby musiał robić możliwie mało”. Zatem spożycie białka powinno być możliwie małe: dla zdrowego człowieka na diecie optymalnej wystarcza 30-50 gramów na dobę, jeżeli jest to białko o wysokiej wartości biologicznej.

    Inaczej jest, gdy Żywienie Optymalne rozpoczyna człowiek wyniszczony chorobą z anemią, niedoborem albumin we krwi, z zanikami mięśni. We wszystkich chorobach, których przyczyna leży w odżywianiu się głównie produktami węglowodanowymi tzn. pochodzenia roślinnego (wyjaśnienie tych spraw znajduje się w mojej książce „Tłuste życie”), występują niedobory wartościowego białka, brakuje także chorym wartościowej energii. W początkowym okresie Żywienia Optymalnego, tj. przez około 1 miesiąc u osób młodych i około 3 miesiące u starszych, należy zwiększyć spożycie białka do 100, a nawet 130 gramów na dobę. Podobnie należy postępować w przypadku osób chorych od dawna na gościec przewlekły postępujący z niedoborami wagi i dużymi zmianami zniekształcającymi stawów. Na ogół zachodzi też potrzeba zwiększenia spożycia białka w chorobach tkanek i narządów z zasady słabo odżywianych, takich jak skóra, naczynia krwionośne, kości, chrząstki, przez długi czas niedożywionych. Dostosowując rodzaj spożywanego białka, tzn. jego skład chemiczny, do składu chemicznego białek narządów tkanek szczególnie uszkodzonych chorobą, można znacznie przyspieszyć ustępowanie zmian chorobowych.”

    Na resztę wywodów spuszcze zasłonę milczenia, ponieważ ich wartość jest na miarę cyt. „i tutaj posłużę się stroną tworzoną przez zwolenników DO” 😀

    • Marta Mikuła-Meyer

      Zgodnie ze sztuką naukową 🙂 niezłe hasło w przypadku diety której autor nie uwzględniał wiedzy naukowej. To ja w takim razie poproszę jeszcze badania potwierdzające przytaczane tu „faktów”.
      Spójrzmy na początek – porównywanie składu jaja do składu białek nerek czy wątróbki. Podobne? Ciekawe pod jakim względem, bo gdy popatrzymy na aminokwasy je budujące (jest ich 20 ogółem) – dane w mg na 100 g produktu jadalnego:
      izoleucyna 912 – jajko kurze, 749 – nerki wieprzowe, 1121 – wątroba wieprzowa, 1712 – soja
      histydyna 382 – jajko kurze, 634 – nerki wieprzowe, 661 – wątroba wieprzowa, 1061 – soja
      lizyna 1078 – jajko kurze, 1469 – nerki wieprzowe, 1607 – wątroba wieprzowa, 2337 – soja
      seryna 1320 – jajko kurze, 864 – nerki wieprzowe, 1121 – wątroba wieprzowa, 1639 – soja
      itd. Ja tam widzę znaczące różnice w ilościach aminokwasów, jak w DO zauważyli podobieństwa nie wiem. Soję dałam dla przykładu jako produktu dość tłustego (w końcu uzyskuje się z niej m.in. olej) i bogatego w białko. Ciekawe jakie badania naukowe stoją za jej wykluczaniem z diety w DO. Reszta argumentów – nie popartych żadnymi badaniami – w tym samym stylu. Ale za to jak widzę humor, w odróżnieniu od wiedzy, Panu dopisuje.

  • optymalna

    Witam jestem na Zywieniu Optymalnym 14 lat,nie choruje,wyniki badan w wieku 48 lat mam rewelacyjne.Jestem pelna energi,zniknely problemy z kolanami (pekniete lákotki w obu kolanach)pozbtlam sie wrzodow,arytmi serca,zespolu jelita drazliwego.I jeszce jedno jakim sposobem nazywa panu ten model zywienia wysokobialkowym?je sie nie wiecej niz 1gram bialka na 1kg masy naleznej.
    .

    • Marta Mikuła-Meyer

      Dieta o normalnej ilości białka dla organizmu to 0,8g/kg masy ciała – powyżej to już różne odmiany diet wysokobiałkowych.A znam wiele osób optymalnych u których analiza ich jadłospisu wykazała znaczne przekroczenie nawet 1g. A jeżeli chodzi o choroby – cieszę się, że czuje się Pani dobrze, ale wielu, bardzo wielu osobą ta dieta zaszkodziła (z tych co do mnie trafiali to najczęściej z powodu dny moczanowej i nowotworów jelita grubego).

  • tomek

    Podejrzewam ,ze osoba tak krytykujaca diete optymalna ,napewno jej nie stosowała i z pewnoscią ma cos wspólnego z przemysłem farmaceutycznym , ktoremu to odbiera klientow .Nie poddamy sie , jest nas coraz wiecej.

    • Marta Mikuła-Meyer

      🙂 dawno nikt mnie tak nie ubawił. Jestem dietetykiem, a niedługo również zielarzem-fitoterapeutą – po prostu widziałam za dużo takich, którzy po DO trafiali do mnie bo mieli problemy zdrowotne.

  • Sebastian

    Ta dyskusja chyba nie ma sensu. Pani powtarza jak mantrę w kolejnych postach, że DO jest wysokobiałkowa i nie docierają do Pani przytaczane cytaty z książki Kwaśniewskiego (nie z jakiegoś forum) że prawidłowe spożycie białka na tej diecie jest niskie. 0,8 g na kg u przeciętnego człowieka. To, że ktoś się nie stosuje do jego zaleceń i je mocno nagina zjadając np. 2g na kg a potem trafia do Pani to chyba nie jest wina Kwaśniewskiego i nie powód by oczerniać ten sposób odżywiania, tylko po prostu ludzka głupota i nieodpowiedzialność? Nie sądzi Pani? I wysnuwanie wniosków że dieta jest zła tylko na podstawie takich przypadków, nie biorąc pod uwagę drugiej strony medalu jest nadużyciem? Proszę przemyśleć szanowna Pani dietetyk. Pozdrawiam

    • Marta Mikuła-Meyer

      Krytykuję tę dietę nie tylko za białka, ale również za inne wskazówki. A jeżeli chodzi o białko to już kilka razy odpowiadałam – włącznie z podawaniem linku do jednej ze stron propagujących DO i z normami białka jakie tam są podawane (i jakie rzeczywiście się spotyka u osób na DO) i wiele z tych wskazówek podaje wartości zbyt duże. Do tego wiele osób optymalnych niestety przesadza z produktami bogatymi w białko. A dietę krytykuje i twierdzą, że jest zła również za brak warzyw, nadmiar tłuszczów nasyconych itd.

  • Yesmer

    Przyznam, że się ubawiłem. Powołuje się Pani na badania naukowe, a następnie czerpie Pani wiedzę że stron internetowych? Jest Pani dietetykiem, czyli lekarzem, biotechnologiem czy właściwie kim? Skoro sama Pani przyznaję, że DO w swoich założeniach zakłada do 1g białka na masę ciała, to jakim cudem osoby spożywające znacznie więcej białek mogły być na tej diecie? Pani wprowadza czytelnika w błąd manipulujac stwierdzeniem, że pomaga Pani osobom na DO.

    • Marta Mikuła-Meyer

      To taki test na spostrzegawczość, informację o tym kim jestem z wykształcenia zamieściłam w zakładce „o mnie” 🙂 Strony internetowe zamieściłam aby nie można było powiedzieć, że „nikt czegoś takiego na DO nie ma” – niestety optymalni uwielbiają wypierać efekty uboczne, a nawet im zaprzeczać. Inaczej trudno na stronie udowodnić, że jednak ktoś szuka pomocy u dietetyków będąc na diecie Kwaśniewskiego (a takich osób jest całkiem sporo, szczególnie jak od „współwyznawców” usłyszą, że to nie dieta jest zła tylko na pewno oni ją źle stosowali).

  • ktos

    To ze niby trafili to tylko Pani słowa nie poparte żadnym faktem 😉 taka wiara na slowo – jak i badania które sobie zaprzeczają – jedne ze diety wysokoweglowe sa be, drugie ze są cacy plus jeszcze inne – a prawda jest taka ze pod tezę można sobie badania dopasować i to pod każdą dietę – wszystko tylko zalezy od postawionej tezy 😉

    • Marta Mikuła-Meyer

      Proszę wejść na jakiś portal fanów DO i zobaczyć wpisy z serii „zachorowałem” – pojawiają się (jeden tutaj zacytowałam). Zwykle zaraz obok znajdzie Pan odpowiedzi typu „źle stosujesz”, „to nie dieta jest zła, tylko źle dobrałeś proporcje” itd. W skrócie, odpowiedzi będą w stylu „dieta dobra, a ty winny” i jeżeli trafiła się tam osoba asertywna to zwykle znika, a gdy znika… to właśnie wtedy trafia do dietetyka. Tudzież jak dostaje dny moczanowej (może Pan podpytać kto był na to schorzenie w IR gdy tam pracowałam, ale zwykle osoby na DO tym się nie chwalą). A jeżeli chodzi o badania – pokazują tylko, że świat nie jest czarno-biały, a bardzo, ale to bardzo złożony. Ja wiem, że dużo lepiej dostawać proste odpowiedzi, ale im więcej się dowiadujemy, tym coraz wyraźniej widać, że modele żywienia powinny być dobierane indywidualnie. I za tym również model Kwaśniewskiego nie nadążą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *