Dieta optymalna — część II

Tonący brzytwy się chwyta, a osoby chore na nieuleczalne schorzenia są w stanie zastosować każdą metodę leczenia, która daje im choć cień szansy na wyzdrowienie. Nic więc dziwnego, że cierpiąc na chorobę Buergera, cukrzycę, gościec czy stwardnienie rozsiane — które współczesne medycyna rozpoznaje, ale nie daje szansy na wyzdrowienie — mamy ochotę sięgnąć po każde możliwe i niemożliwe metody uleczenia. Dr Jan Kwaśniewski uznał, że wszystkie wymienione powyżej schorzenia są tak naprawdę spowodowane nieprawidłowym żywieniem i jego „pochodząca od bogów” dieta uleczy je bezproblemowo. A jak jest naprawdę?

Cukrzyca typu II

W ostatnich latach znacząco wzrasta zachorowalność na cukrzycę. Tą przykrą chorobę często fundujemy sobie sami — w przypadku typu II jest ona związana z otyłością, nadmiarem pożywienia i brakiem aktywności fizycznej. Jeżeli chory zastosuje dietę zmniejszającą masę ciała i przejmuje kontrolę nad ilością przyjmowanej żywności, jest w stanie kontrolować chorobę, często nawet odstawić tabletki czy też insulinę. Wielokrotnie sama obserwowałam znaczącą poprawę przy wprowadzeniu nawet niewielkich zmian w jadłospisie. Nie jest to jednak wyleczenie. I właśnie takie polepszenie obserwujemy po zastosowaniu diety optymalnej — przy czym dr Kwaśniewski twierdzi, że:

„…przy żywieniu optymalnym prawidłowy poziom glukozy we krwi jest wyższy niż przy żywieniu tradycyjnym i wynosi 110–140 mg%. I tak jest dobrze. I nie trzeba słuchać lekarzy, że taki poziom glukozy we krwi –to już cukrzyca. Nic podobnego!„
„Żywienie optymalne” strona 44

W codziennej praktyce „konsultant i opiekun medyczny” diety optymalnej na jednym z forów internetowych podaje nawet dużo wyższe poziomy glukozy:

„Prawie zawsze udaje się odstawić leki doustne przeciwcukrzycowe i opanować poziom cukru w granicach do 160 mg%.”

W związku z tym, że świat naukowy uznaje poziom glukozy powyżej 100mg% za cukrzycę (obserwuje już się wtedy zmiany w oczach, nerkach itd.), a optymalni za normę — jedni mówią o chorobie, a drudzy o wyleczeniu. A i jedni i drudzy mówią o dokładnie takim samym poziomie glukozy we krwi.

Cukrzyca typu I

Zwolennicy diety optymalnej twierdzą jednak coś niezwykłego — że są wstanie uleczyć również cukrzycę typu I, która powstaje zwykle u młodych ludzi i jest chorobą z autoagresji — tzn. organizm się myli i przestaje rozpoznawać własne komórki — w tym przypadku trzustki — i je niszczy. Nie udało mi się spotkać osoby z „wyleczoną” cukrzycą typu I — ale jestem wstanie powiedzieć w jaki sposób działa u takich osób dieta optymalna. Trzeba sięgnąć do historii medycyny. O ile cukrzyków typu I spotyka się od dawna, o tyle insulinę w zastrzykach nie zawsze umieliśmy wyprodukować. Zanim opracowano lek starano się pomóc chorym inaczej i tak jedną z najwcześniejszych metod leczenia żywnością (która w tym schorzeniu narzuca się sama) było całkowite wykluczenie pokarmów bogatych w węglowodany — czyli właśnie coś bardzo zbliżonego do diety optymalnej. Niestety ta metoda nie daje tak dobrych rezultatów zdrowotnych — statystycznie długość życia chorych żywionych dietą bezwęglowodanową jest znacząco krótsza od osób wstrzykujących sobie insulinę i spożywających normalne posiłki. Nie zmienia to jednak faktu, że dieta wysokotłuszczowa może być niedoskonałą (ale działającą) metodą kontroli poziomu glukozy u osób z cukrzycą typu I. Nadal jednak nie jest to wyleczenie — jeżeli u chorego zrobimy krzywą cukrzycową po podaniu roztworu glukozy, czyli przeprowadzimy jedno z podstawowych badań diagnostycznych w tym schorzeniu — uzyskamy wyniki typowe dla cukrzycy.

Reumatologiczne zapalenie stawów

Inną chorobą „leczoną” dietą optymalną jest reumatologiczne zapalenie stawów RZS (zwaną też gośćcem przewlekłym postępującym) — z tym schorzeniem miałam bardzo często kontakt pracując w Instytucie Reumatologii i właśnie w tym miejscu spotkałam po raz pierwszy osoby żywiące się optymalnie. Pacjenci ci twierdzili, że dieta Jana Kwaśniewskiego leczy RZS — wszyscy jednak wymagali hospitalizacji. W tej sytuacji bardzo trudno uwierzyć w rewelacyjny lek jaką jest dieta wysokotłuszczowa. A co na to badania naukowe? Są równie niekorzystne dla diety optymalnej jak moje obserwacje:

  • produkty pochodzenia zwierzęcego oraz niektóre oleje zawierające duże ilości oleju arachidonowego (omega-6) zaostrzają proces zapalny i znacząco pogarszają RZS,
  • dieta wegetariańska za to okazuje się w badaniach dobrym sposobem na obniżenie takich parametrów jak np. OB i białko C-reaktywne, a przez to zmniejszenie bólu.

Warto również wiedzieć, że w badania udowodniły podłoże alergiczne niektórych przypadków reumatologicznego zapalenia stawów. Największym winowajcą okazał się gluten czyli białko występujące w zbożach i produktach spożywczych z nich uzyskiwanych. Gdy osoba uczulona wykluczy ze swojego jadłospisu chleb, makarony, ciasta, niektóre kasze — a są to produkty zakazane w diecie optymalnej — objawy RZS szybko zmniejszają się. Często wygląda to na wyleczenie.

Alkoholizm

„Przy żywieniu optymalnym nie można wpaść w alkoholizm, bo z czasem napoje alkoholowe przestają nam smakować. Przyczyną nadmiernego picia alkoholu jest określony, zły rodzaj diety. Najczęściej alkoholikami zostają ludzie na diecie roślinnej, najbiedniejsi, umysłowo niesprawni.„
” Żywienie optymalne” strona 22

Jakoś nikt nie wpadł na pomysł nakarmienia alkoholików pasztetową, skórkami wieprzowymi i śmietaną, aby sprawdzić czy ten sposób „uzdrawiania” ich z nałogu działa. Nie jestem więc wstanie podać żadnych sensownych odniesień do badań naukowych. Jak tylko coś się pojawi to na pewno uzupełnię wpis.

Robaczyce

Jak wykazały badania przesiewowe zakażenie lambią w Polsce dotyczą osób dorosłych w 1 do 9% (ilość zależy od regionu). Robaczyca może przebiegać bezobjawowo albo też w formie ostrej lub przewlekłej biegunki. Towarzyszą temu takie objawy jak:

  • zaburzenia wchłaniania,
  • nudności,
  • wymioty,
  • utrata masy ciała,
  • a w formie przewlekłej dołączają się luźne stolce, dyskonfort, wzdęcia i chudnięcie itd.

Nie jest to jednak choroba występująca masowo — no chyba, że na stronach internetowych poświęconych diecie optymalnej. O ile bowiem samo żywienie optymalne „leczy” większość nieuleczalnych schorzeń — od choroby Burgera po stwardnienie rozsiane, to jakoś jest mu strasznie po drodze z robaczycami. Jeżeli więc ktoś cierpi na:

… uczucie ciążenia w brzuchu połączone z pieczeniem, szczypaniem, bulgotaniem, głośnym piszczeniem, skurczami, ruchami wijącymi jelit, gazy, gwałtowne i bolesne biegunki, refluks, oddech cuchnący zgnilizną.„
i mimo, że:
”…Dwukrotnie powtórzone przeze mnie badanie na antygen lamblii dało wynik negatywny, nie znaleziono również innych pasożytów. Jednak dla pewności przeszłam kurację przeciw pasożytom, a także przeciwgrzybiczną…”

to na pewno „optymalny konsultant i opiekun medyczny” lub też „optymalny doradca żywieniowy” stwierdzi, że jest to labmioza i będzie ją leczył. Przecież na pewno dieta uboga w błonnik, a bogata w tłuszcze nie może szkodzić na pracę przewodu pokarmowego. Prawda?

Do tego się przyznajemy

W książce „Żywienie optymalne” omówione zostały jeszcze inne objawy uboczne stosowania diety optymalnej — te o których sam twórca diety wspominał, ale które zwykle nie są wymieniane, gdy zwolennicy diety wysokotłuszczowej przekonują do jej stosowania. Na co więc trzeba się przygotować według dr Jana Kwaśniewskiego? Na takie przyjemności jak:

  • skurcze nóg,
  • ciała ketonowe w moczu,
  • zaparcia,
  • nieprzyjemny zapach z ust,
  • bóle brzucha,
  • bóle wątroby ,
  • zawroty głowy,
  • mniejsza lub większa wrażliwość na ból.

Po dietę optymalną często sięgają osoby chore, zwłaszcza na choroby przewlekłe i nieuleczalne — w końcu ten „boży” plan żywienia ma być lekiem na całe dręczące ich zło. I na początku wydaje się często, że jest lepiej. Zwłaszcza po szpitalnych cateringach, tak strasznie niedoborowych w białko, żelazo czy cynk, dieta która dostarcza ich w nadmiarze może powodować polepszenie zdrowia. Niestety tylko na chwilę. Z czasem niedobory wapnia czy magnezu, nadmiar cholesterolu, większe stężenie cukru we krwi czynią coraz większe szkody w organizmie. Może się więc okazać, że zamiast jednaj choroby mamy dwie albo trzy.

Zdjęcie: nuttakit / FreeDigitalPhotos.net

8 comments

  • piotr

    Na powyższy artykuł trafiłem zupełnie przypadkowo i z racji tego iż temat dotyczy mnie bezpośrednio, uznałem że muszę napisać tych parę słów. Wiele osób już niejako na „dzień dobry” negatywnie nastawiona jest do tego rodzaju sposobu odżywiania. Autorka tego artykułu nie jest wyjątkiem eksponując choćby w formie drwiny określenie „boża dieta”. Otóż tak się akurat składa że na diecie wysokotłuszczowej jestem już od 7miu lat. Nie aplikowałem sobie tego rodzaju diety z powodu konieczności ulżenia sobie w jakiejś poważnej chorobie. Chciałem jedynie znacznie schudnąć, więc na temat czy dieta ta leczy poważne choroby się nie wypowiem. Ale:
    *Nie mam skurczów nóg i nie przypominam sobie abym takowe miał
    *mam niski poziom ketonów w moczu ‚co jest oczywiście zrozumiałe i nie jest żadną patologią.
    *nie wiem co to zaparcia,kał oddaję regularnie acz nieczęsto i są go bardzo małe ilości
    *nie cierpię na permamentnie nieprzyjemny zapach z ust
    *nie boli mnie patologicznie brzuch
    *nie boli i nie bolała mnie nigdy wątroba
    *nie miewam zawrotów głowy
    *wrażliwy na ból jestem nie więcej i nie mniej od innych
    Z czasem a przypominam że to już 7lat, niedobory wapnia,magnezu,nadmiar cholesterolu,większe stężenie cukru we krwi nie wyrządzają u mnie żadnych szkód w organizmie ponieważ żadne z tych niedoborów czy nadmiarów w moim organizmie nie mają miejsca.Jedynym trwałym skutkiem tej diety jest spadek wagi ciała (w porównaniu z rokiem 2006)o ok 18kg i łatwe jej kontrolowanie.A propos poziomu cholesterolu i innych lipidów w mojej krwi. Zdarzało się parokrotnie że niektóre osoby niemalże zakładały się ze mną, że na pewno mam kosmiczny poziom złych tłuszczów we krwi.Twierdziły że moja krew to olej. Więc proszę sobie wyobrazić jak bezcenne było oglądanie ich min kiedy przedstawiałem im wyniki badań, które to na tę okoliczność specjalnie robiłem.
    Tak więc droga pani,po dietę wysokotłuszczową sięgają nie tylko jak pani sugeruje osoby chore,ale również osoby całkiem zdrowe które taki a nie inny model odżywiania z sobie znanych powodów z pożytkiem dla siebie stosują. Proponował bym więcej obiektywizmu w prowadzeniu obserwacji.

    • Marta Mikuła-Meyer

      Użyte określenie „boża dieta” wynika bezpośrednio z książki J. Kwaśniewskiego, twórcy tej diety – gdzie Pan ten podał dość oryginalny rodowód tego sposobu żywienia (o którym zdumiewająco dużo Optymalnych chciałoby zapomnieć). Fragmenty tego rodowodu z książki Kwaśniewskiego zamieściłam w części I wpisu o żywieniu optymalnym. Pisałam tam o osobach chcących tylko na tej diecie się odchudzić – czyli dokładnie o tym, o czym Pan wspomina, dopiero część druga wpisu poświęcona jest chorym chcącym się uzdrowić zmianą sposobu żywienia. Zapewne zapoznał się Pan tylko z II częścią, czyli zaledwie połową mojego wpisu.
      Wymienione negatywne objawy Diety Optymalnej to również nie mój wymysł, gdyż również w tym aspekcie wyprzedził mnie Pan Kwaśniewski – i wiele osób stosujących ten model żywienia się na te objawy uskarża. Co ciekawe Kwaśniewski wskazywał w swoich książkach na to, że objawy te mogą być naturalną konsekwencją jego diety – ale je bagatelizował. Brak ich u Pana może wynikać z wielu czynników, chociażby nie do końca stosowania się do zasad optymalnych, ale trudno to ocenić bez jadłospisu.

  • Krzysiek

    proszę zapoznać się z dietą LCHF, paleo czy Lutza. To diety identyczne z dietą optymalną. Od ponad 40 lat karmi się ludzi informacjami o szkodliwości tłuszczu i mięsa i zaletach owoców i diety zbilansowanej a skutki tego widać, liczba otyłych i cukrzyków mimo coraz lepszych leków i diet nie maleje, diety LCHF są krytykowane i podawane jako zło a jednak to one skutecznie odchudzają, likwidują wysoki poziom triglicerydów i złego LDL a zwiekszają poziom dobrego HDL, to one likwidują wzdęcia i problemy jelitowe. Czy zna pani kogoś wyleczonego z cukrzycy lekami ??? Nie, bo nie chodzi o wyleczenie chodzi o utrzymanie przy życiu i leczenie. Cukier jest tani a zarabia się na nim krocie. Cholesterol, proponują normę na poziomie 100 po co ?? a po to by statyny podawać 80% populacji a tymczasem cholesterol jest niezbędny do regeneracji i poziom powyżej 200 świadczy o witalności a nie chorobie.

    • Marta Mikuła-Meyer

      Pisałam o kilku dietach niskowęglowodanowych — w tym o paleo (uznaje nawet, że klasyczna, umiarkowana dieta paleo może być korzystną formą żywienia). Chciałabym zaznaczyć, że liczba otyłych i cukrzyków rośnie — ale jako główny powód wskazuje się od dość dawna złe nawyki żywieniowe takie jak nadmierna kaloryczność diety, nadmiar spożycia węglowodanów prostych i tłuszczy zwierzęcych.I taka dieta podlega równie dużej krytyce jak diety drastycznie niskowęglowodanowe.
      Jeżeli chodzi o choroby, to nie znam nikogo wyleczonego z cukrzycy — znam osoby które w cukrzycy typu II utrzymują prawidłowe wyniki dzięki diecie (i to o dość dużej podaży złożonych węglowodanów), ale nadal po podaniu dużych ilości węglowodanów prostych będą wykazywały nadmiar glukozy we krwi — a to nie jest wyleczenie. I znam takie osoby, które nie chcą spędzać czasu w kuchni, nie wyobrażają sobie ograniczeń dietetycznych i wolą sięgnąć po leki. Każdy wybiera sam. Nie rozumiem tego, ale nie winię skutecznych sposobów żywienia za to, że nie skutkują, gdy są nie stosowane.
      O efektywności odchudzania pisałam we wpisie poświęconym również diecie optymalnej tylko w części I — dałam tam odnośnik do badań w których wykazano o ile więcej i w jakim okresie diety niskowęglowodanowe lepiej odchudzają i naprawdę nie jest to wynik imponujący ani długotrwały. Już po roku różnic praktycznie nie ma.
      Obniżenie poziomu cholesterolu udaje się spokojnie uzyskać za pomocą diety — wcale nie polecam sięgania po statyny. Tyle tylko, że wiele osób nie lubi zmieniać swoich przyzwyczajeń żywieniowych. Jeżeli Pan ma zbyt wysoki poziom cholesterolu spokojnie mogłabym zaproponować kilka zmian w żywieniu, nawet ostatnio pisałam o diecie niskocholesterolowej, tylko czy zmieniłby Pan swój jadłospis?

  • Gosc

    Droga Pani, abstrahując już od tego czy dietą da się czy nie obniżyć poziom cholesterolu to pozostaje jeszcze pytanie zasadnicze — czy obniżanie poziomu cholesterolu ma w ogóle sens? Ja i także wielu lekarzy twierdzi, że nie, co potwierdza wiele badań naukowych (proszę się zaopatrzyć i przeczytać, choćby w celu poszerzenia horyzontów bogato udokumentowaną naukowo książkę doktora Ravnskova: http://www.wgp.com.pl/index.php?id_s=278&id_j=pl

    Po raz kolejny dam Pani radę — proszę ograniczyć „klepanie” stereotypów i tzw. uznanych prawd i zacząć poszukiwać. Zalecane oficjalnie od ponad 50 lat zasady żywieniowe prowadzą do coraz większej otyłości wśród ludzi, a nie jej zmniejszania — to jest fakt. Warto się zastanowić dlaczego tak jest. Czy może w tych zaleceniach coś jednak jest nie tak? Zrzucanie winy na ludzi, że się nie stosują do oficjalnych zaleceń jest niepoważne. Trendy żywieniowe są jakie są, większość ludzi w nie wierzy i mniej lub bardziej się do nich stosuje — a efekt jest jaki? Problem otyłości na świecie jest coraz większy zamiast się zmniejszać.

    • Marta Mikuła-Meyer

      Zacznę od końca — zalecenia oficjalne od ponad 50 lat wcale nie pozostają takie same, bo zmienia się nasz sposób spędzania wolnego czasu, wysiłek fizyczny jaki wykonujemy w pracy zawodowej itp., a to oznacza, że zalecenia muszą się do nich dostosować. I dostosowują się. Należy jednak rozróżnić oficjalne zalecenia od ich zrozumienia — kiedy mówię 5–7 porcji produktów zbożowych to mam na myśli np. 4 kromki chleba na zakwasie, 3 łyżki płatków zbożowych, pół szklanki ugotowanej kaszy — i to by było na tyle produktów zbożowych w ciągu dnia. Na pewno nie mam na myśli muesli z cukrem z dmuchanych płatków (nawet jeżeli producent napisze na nich pełnoziarniste), chleb ze słodem czy frytki. A już całkowicie nie mam na myśli wszechobecnego cukru, syropu fruktozowo-glukozowego itp.
      Wiemy też ze statystyk, że np. w Ameryce (gdzie problem otyłości jest bardzo duży) w porównaniu do lat 50 (gdy takiego problemu jeszcze nie obserwowano) spożycie żółtego sera wzrosło o 23kg rocznie, podobnie wzrosła konsumpcja mięsa, cukru (teraz to już ponad 40kg/os rocznie) itd. W tym samym czasie oficjalne zasady zalecają — wraz ze zmianą stylu życia — zmniejszenie tego spożycia. Czy „zrzucanie winy na ludzi, że się nie stosują do oficjalnych zaleceń jest niepoważne”? A co Pan/i powie osobie deklarującej stosowanie diety LCHF i spożywającej 2 litry słodkiego napoju — bo tak się przyzwyczaiła i lubi, zagryzającej wszystko słodkim co-nie-co i dalej twierdzącej, że żywi się zgodnie z zaleceniami? Czy jeżeli ta osoba przytyje to wtedy będzie poważne jeżeli zrzuci Pan/i winę na jej sposób żywienia?
      Jeżeli chodzi o cholesterol to wielu lekarzy (choć nie Pan/i) twierdzi, że obniżanie cholesterolu ma sens i co ciekawe równie wiele badań naukowych potwierdza to zdanie — o dodatkowej hipotezie wpływu żywności pochodzenia zwierzęcego (bogatej w cholesterol) pisałam przy diecie Atkinsa pod którą również zamieścił Pan/i komentarz.

  • bogdan1

    Witam
    Droga Pani
    Aby wypowiedziec sie o diecie „DO” trzeba ‚albo samemu ja zastosowac ‚lub wyciagnac wnioski z badan u ludzi ktorzy ja stosuje-/podkresle badan
    Chwytanie sie skutkow ubocznych ‚ktore przechodza z czasem to taki chwyt ‚troszke ponizej pasa

    Jesli zalezy Pani na „prawdzie „to prosze wyjasnic swoje watpliwosci z lekarzem optymalny -/lekarz medycyny zalecajacy DO-diete optymalna

    Publikujac taki –stan wiedzy– ‚byc moze odepchnie Pani osoby szukajace pomocy mogace wyzdrowiec ‚dzieki diecie DO z powaznych i nieuleczalnych –wedlug dzisiejszej medycyny chorob a co z tym powiazane bedzie Pani ODPOWIEDZIALNA za cierpienia i nieszczescia, czego Pani niezycze

    Serdecznie Pozdrawiam

    • Marta Mikuła-Meyer

      Prezentuje Pan dokładnie taki sam punkt widzenia jak twórca diety, którego cytowałam przy pierwszej części opisującej dietę opytmalną i który o badaniach ludzi nie stosujących DO pisał:
      „Uzyskiwane wyniki są interpretowane przez umysły ludzi uczonych, spaczone skutkami grzechu pierworodnego.” — co ma ich czynić niezdolnymi do właściwego wyciągania wniosków. Jak zapewna można zauważyć raczej nie przeszkadza im to prowadzić badań i nie zgadzać się z takim podejściem.

      A jeżeli chodzi o „chwytanie się skutków ubocznych, które przychodzą z czasem” to nie chwyt poniżej pasa, ale wskazanie na ryzyko stosowania tej diety. Prawidłowa, zdrowo zbilansowana dieta nie prowadzi powiem do pojawienia się „skutków ubocznych” i jeżeli kogokolwiek ustrzegę przed ich wystąpienie to będę odpowiedzialna za to, że nie bądą dodatkowo cierpieli z powodu złego jadłospisu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *