• Dieta optymalna — część II

    Autor: Marta Mikuła-Meyer | Data: 2012.04.27 | Kategoria: Diety nie całkiem cud

    Tonący brzytwy się chwyta, a osoby chore na nieuleczalne schorzenia są w stanie zastosować każdą metodę leczenia, która daje im choć cień szansy na wyzdrowienie. Nic więc dziwnego, że cierpiąc na chorobę Buergera, cukrzycę, gościec czy stwardnienie rozsiane — które współczesne medycyna rozpoznaje, ale nie daje szansy na wyzdrowienie — mamy ochotę sięgnąć po każde możliwe i niemożliwe metody uleczenia. Dr Jan Kwaśniewski uznał, że wszystkie wymienione powyżej schorzenia są tak naprawdę spowodowane nieprawidłowym żywieniem i jego „pochodząca od bogów” dieta uleczy je bezproblemowo. A jak jest naprawdę?

    Cukrzyca typu II

    W ostatnich latach znacząco wzrasta zachorowalność na cukrzycę. Tą przykrą chorobę często fundujemy sobie sami — w przypadku typu II jest ona związana z otyłością, nadmiarem pożywienia i brakiem aktywności fizycznej. Jeżeli chory zastosuje dietę zmniejszającą masę ciała i przejmuje kontrolę nad ilością przyjmowanej żywności, jest w stanie kontrolować chorobę, często nawet odstawić tabletki czy też insulinę. Wielokrotnie sama obserwowałam znaczącą poprawę przy wprowadzeniu nawet niewielkich zmian w jadłospisie. Nie jest to jednak wyleczenie. I właśnie takie polepszenie obserwujemy po zastosowaniu diety optymalnej — przy czym dr Kwaśniewski twierdzi, że:

    „…przy żywieniu optymalnym prawidłowy poziom glukozy we krwi jest wyższy niż przy żywieniu tradycyjnym i wynosi 110–140 mg%. I tak jest dobrze. I nie trzeba słuchać lekarzy, że taki poziom glukozy we krwi –to już cukrzyca. Nic podobnego!„
    „Żywienie optymalne” strona 44

    W codziennej praktyce „konsultant i opiekun medyczny” diety optymalnej na jednym z forów internetowych podaje nawet dużo wyższe poziomy glukozy:

    „Prawie zawsze udaje się odstawić leki doustne przeciwcukrzycowe i opanować poziom cukru w granicach do 160 mg%.”

    W związku z tym, że świat naukowy uznaje poziom glukozy powyżej 100mg% za cukrzycę (obserwuje już się wtedy zmiany w oczach, nerkach itd.), a optymalni za normę — jedni mówią o chorobie, a drudzy o wyleczeniu. A i jedni i drudzy mówią o dokładnie takim samym poziomie glukozy we krwi.

    Cukrzyca typu I

    Zwolennicy diety optymalnej twierdzą jednak coś niezwykłego — że są wstanie uleczyć również cukrzycę typu I, która powstaje zwykle u młodych ludzi i jest chorobą z autoagresji — tzn. organizm się myli i przestaje rozpoznawać własne komórki — w tym przypadku trzustki — i je niszczy. Nie udało mi się spotkać osoby z „wyleczoną” cukrzycą typu I — ale jestem wstanie powiedzieć w jaki sposób działa u takich osób dieta optymalna. Trzeba sięgnąć do historii medycyny. O ile cukrzyków typu I spotyka się od dawna, o tyle insulinę w zastrzykach nie zawsze umieliśmy wyprodukować. Zanim opracowano lek starano się pomóc chorym inaczej i tak jedną z najwcześniejszych metod leczenia żywnością (która w tym schorzeniu narzuca się sama) było całkowite wykluczenie pokarmów bogatych w węglowodany — czyli właśnie coś bardzo zbliżonego do diety optymalnej. Niestety ta metoda nie daje tak dobrych rezultatów zdrowotnych — statystycznie długość życia chorych żywionych dietą bezwęglowodanową jest znacząco krótsza od osób wstrzykujących sobie insulinę i spożywających normalne posiłki. Nie zmienia to jednak faktu, że dieta wysokotłuszczowa może być niedoskonałą (ale działającą) metodą kontroli poziomu glukozy u osób z cukrzycą typu I. Nadal jednak nie jest to wyleczenie — jeżeli u chorego zrobimy krzywą cukrzycową po podaniu roztworu glukozy, czyli przeprowadzimy jedno z podstawowych badań diagnostycznych w tym schorzeniu — uzyskamy wyniki typowe dla cukrzycy.

    Reumatologiczne zapalenie stawów

    Inną chorobą „leczoną” dietą optymalną jest reumatologiczne zapalenie stawów RZS (zwaną też gośćcem przewlekłym postępującym) — z tym schorzeniem miałam bardzo często kontakt pracując w Instytucie Reumatologii i właśnie w tym miejscu spotkałam po raz pierwszy osoby żywiące się optymalnie. Pacjenci ci twierdzili, że dieta Jana Kwaśniewskiego leczy RZS — wszyscy jednak wymagali hospitalizacji. W tej sytuacji bardzo trudno uwierzyć w rewelacyjny lek jaką jest dieta wysokotłuszczowa. A co na to badania naukowe? Są równie niekorzystne dla diety optymalnej jak moje obserwacje:

    • produkty pochodzenia zwierzęcego oraz niektóre oleje zawierające duże ilości oleju arachidonowego (omega-6) zaostrzają proces zapalny i znacząco pogarszają RZS,
    • dieta wegetariańska za to okazuje się w badaniach dobrym sposobem na obniżenie takich parametrów jak np. OB i białko C-reaktywne, a przez to zmniejszenie bólu.

    Warto również wiedzieć, że w badania udowodniły podłoże alergiczne niektórych przypadków reumatologicznego zapalenia stawów. Największym winowajcą okazał się gluten czyli białko występujące w zbożach i produktach spożywczych z nich uzyskiwanych. Gdy osoba uczulona wykluczy ze swojego jadłospisu chleb, makarony, ciasta, niektóre kasze — a są to produkty zakazane w diecie optymalnej — objawy RZS szybko zmniejszają się. Często wygląda to na wyleczenie.

    Alkoholizm

    „Przy żywieniu optymalnym nie można wpaść w alkoholizm, bo z czasem napoje alkoholowe przestają nam smakować. Przyczyną nadmiernego picia alkoholu jest określony, zły rodzaj diety. Najczęściej alkoholikami zostają ludzie na diecie roślinnej, najbiedniejsi, umysłowo niesprawni.„
    ” Żywienie optymalne” strona 22

    Jakoś nikt nie wpadł na pomysł nakarmienia alkoholików pasztetową, skórkami wieprzowymi i śmietaną, aby sprawdzić czy ten sposób „uzdrawiania” ich z nałogu działa. Nie jestem więc wstanie podać żadnych sensownych odniesień do badań naukowych. Jak tylko coś się pojawi to na pewno uzupełnię wpis.

    Robaczyce

    Jak wykazały badania przesiewowe zakażenie lambią w Polsce dotyczą osób dorosłych w 1 do 9% (ilość zależy od regionu). Robaczyca może przebiegać bezobjawowo albo też w formie ostrej lub przewlekłej biegunki. Towarzyszą temu takie objawy jak:

    • zaburzenia wchłaniania,
    • nudności,
    • wymioty,
    • utrata masy ciała,
    • a w formie przewlekłej dołączają się luźne stolce, dyskonfort, wzdęcia i chudnięcie itd.

    Nie jest to jednak choroba występująca masowo — no chyba, że na stronach internetowych poświęconych diecie optymalnej. O ile bowiem samo żywienie optymalne „leczy” większość nieuleczalnych schorzeń — od choroby Burgera po stwardnienie rozsiane, to jakoś jest mu strasznie po drodze z robaczycami. Jeżeli więc ktoś cierpi na:

    … uczucie ciążenia w brzuchu połączone z pieczeniem, szczypaniem, bulgotaniem, głośnym piszczeniem, skurczami, ruchami wijącymi jelit, gazy, gwałtowne i bolesne biegunki, refluks, oddech cuchnący zgnilizną.„
    i mimo, że:
    ”…Dwukrotnie powtórzone przeze mnie badanie na antygen lamblii dało wynik negatywny, nie znaleziono również innych pasożytów. Jednak dla pewności przeszłam kurację przeciw pasożytom, a także przeciwgrzybiczną…”

    to na pewno „optymalny konsultant i opiekun medyczny” lub też „optymalny doradca żywieniowy” stwierdzi, że jest to labmioza i będzie ją leczył. Przecież na pewno dieta uboga w błonnik, a bogata w tłuszcze nie może szkodzić na pracę przewodu pokarmowego. Prawda?

    Do tego się przyznajemy

    W książce „Żywienie optymalne” omówione zostały jeszcze inne objawy uboczne stosowania diety optymalnej — te o których sam twórca diety wspominał, ale które zwykle nie są wymieniane, gdy zwolennicy diety wysokotłuszczowej przekonują do jej stosowania. Na co więc trzeba się przygotować według dr Jana Kwaśniewskiego? Na takie przyjemności jak:

    • skurcze nóg,
    • ciała ketonowe w moczu,
    • zaparcia,
    • nieprzyjemny zapach z ust,
    • bóle brzucha,
    • bóle wątroby ,
    • zawroty głowy,
    • mniejsza lub większa wrażliwość na ból.

    Po dietę optymalną często sięgają osoby chore, zwłaszcza na choroby przewlekłe i nieuleczalne — w końcu ten „boży” plan żywienia ma być lekiem na całe dręczące ich zło. I na początku wydaje się często, że jest lepiej. Zwłaszcza po szpitalnych cateringach, tak strasznie niedoborowych w białko, żelazo czy cynk, dieta która dostarcza ich w nadmiarze może powodować polepszenie zdrowia. Niestety tylko na chwilę. Z czasem niedobory wapnia czy magnezu, nadmiar cholesterolu, większe stężenie cukru we krwi czynią coraz większe szkody w organizmie. Może się więc okazać, że zamiast jednaj choroby mamy dwie albo trzy.

    Zdjęcie: nuttakit / FreeDigitalPhotos.net