Najlepsza dieta to… konsekwencja

stos papierówWiele osób poszukuje najlepszej diety – takiej która gwarantowała by szybki spadek masy ciała, utrzymanie tej niższej wagi i najlepiej minimalizowała wysiłek i ewentualny głód. Niestety… jak coraz więcej badań wskazuje, najlepszą dietą jest unikanie przytycia, a jeżeli już przytyjemy to konsekwencja w stosowaniu zaleceń dietetycznych. I to do końca życia.

 


Współczesne diety

Ostatnio poszerzam edukacje i zdobywam „papier”, a przy okazji poznaje lub przypominam sobie kilka rzeczy o dietach. W tym tych funkcjonujących na rynku… i po semestrze nauki przyszła mi do głowy myśl, że obecne „modne diety” mają delikatnie rzecz ujmując bardzo schematyczną budowę:

  • ma fazy (warstwy – jak cebula lub jak kremówki, bo przecież każdy lubi kremówki 🙂 )- ich ułożenie jest proste: od najbardziej rygorystycznej do najmniej wymagającej.
  • faza ostatnia to …już nigdy nie skończysz być na diecie… – czyli „sposób na życie” a nie dieta, faza ostateczna (niezależne od ich numeru), które trzeba stosować do końca życia jeśli chce się zachować zgrabną sylwetkę
  • biegajcie, maszerujcie, trenujcie – jednym słowem zalecenie wstania z krzeseł i zaczęcia uprawiania stałej aktywności fizycznej
  • podkreślenie wagi odpowiedniego nawodnienia
  • wskazania głównych grzeszków – pojadania w nocy, słodkich napojów itp.
  • następnie wskazanie ZŁEGO – czyli tego co nas usprawiedliwia, co tak wpływa na organizm, że tyjemy choć przecież wcale, ale to wcale nie jemy zbyt dużo, a nawet jak jemy to nie jest to nasza wina. Taki usprawiedliwiacz. Obecnie złe są węglowodany, przedtem były wszelkie tłuszcze, a jeszcze dawniej błonnik. Ciekawe co będzie następne?
  • i oczywiście lep czyli możesz jeść tyle aby zaspokoić głód o ile będziesz sięgał po wskazane przez autora produkty (co bardziej obeznani z ludźmi podkreślają jednak, że to jedzenie ma być w rozsądnych ilościach)

Oleje czy kasza – co wybrać?

Skoro więc diety są tak do siebie podobne, to może to właśnie w szczegółach, w drobnych różnicach leży gdzieś sukces jakiegoś „sposobu na życie”. Czy lepsza jest dieta niskotłuszczowa czy niskowęglowodanowa? Jaki sposób żywienia sprawi, że ubytek wagi będzie zauważalny, a przy okazji zdrowie nam się poprawi? Raz na jakiś czas pojawia się badanie, które stara się odpowiedzieć na takie pytania. Jeden z eksperymentów (wcale nie najmłodszy) sprawdzał przez rok jak 4 diety (dla każdego coś miłego):

  • dieta wysokobiałkowa – dieta ZONE
  • dieta wysokotłuszczowa – dieta Atkinsa
  • dieta wysokowęglowodanowa – dieta Ornisha
  • dieta niskokaloryczna, niskotłuszczowa – punktowa (strażników wagi)

wpływają na utratę wagi i ryzyko chorób serca. W efekcie stwierdzono, że liczy się konsekwentne stosowanie do zasad diety i ujemny bilans kaloryczny, a nie dobór składników, nie to czy bardziej gustujemy w białku, tłuszczach czy węglowodanach. Do tego każdy ubytek masy ciała poprawia stan naszego serca. Każdy… bo nasze serce przede wszystkim nie lubi nadwagi, a dopiero w drugiej kolejności liczy się co wkładamy na talerz.

Hulaj dusza, piekła nie ma?

Zanim jednak stwierdzimy, że od dziś odchudzamy się golonką spożywaną do ustalonej kaloryczności warto zwrócić uwagę na to, że wszystkie przytoczone powyżej diety (włącznie z Atkinsem) zalecają spożycie tłuszczy nienasyconych, roślinnych, a ograniczenie tłuszczy zwierzęcych, nasyconych. Wszystkie podkreślają również niezwykła rolę warzyw w codziennym jadłospisie. W tej chwili to właściwie standard w każdej modnej diecie (pewien wyjątek stanowi żywienie optymalne). Dla serca więc prawie każda z modnych propozycji będzie zdrowa. Co zresztą organizmu? Tutaj bywa niezbyt ciekawie, o czym wielokrotnie pisałam przy okazji prezentowania różnych diet odchudzających.

Faza ostateczna

Wracając jednak do głównego tematu wpisu, gdy przechodzimy na dietę – tą lub inną – musimy świadomie zdawać sobie sprawę, że to czy będzie ona skuteczna, czy ubędą nam kilogramy na stałe czy tylko chwilowo zależy tylko od tego, czy będziemy konsekwentnie stosować zalecenia diety. Czy stale będziemy wystrzegać się słodkich napojów, jedzenia w nocy, podjadania między posiłkami, czy stale będziemy dbać o wysiłek fizyczny, czy też odejdziemy od tych zasad. Zanim więc zdecydujecie się na jakąś dietę, przeczytajcie dokładnie wskazania ich faz końcowych, tych które zalecają stosować przez całe życie. Bo to właśnie one (najczęściej niezależnie od diety bardzo podobne do zasad racjonalnego żywienia) są kluczem do utrzymania wagi.

Smutne podsumowanie

Statystyka wskazuje jednak, że wytrwałość nie jest naszą mocną stroną – co trzecia osoba odchudzająca się po roku tyje, po dekadzie już tylko 10% utrzymuje zmniejszoną wagę ciała. A mówimy o osobach pod opieką poradni, z lekarzem, dietetykiem i psychologiem, więc zdecydowanie bardziej zmotywowanych i o większym wsparciu. Gdy takie same badanie objęło odchudzających się samodzielnie odsetek wracających do poprzedniej wagi jest jeszcze większy:

skutecznosc_diet

Wszystkim walczącym o normalizację wagi ciała życzę więc siły i wytrwałości w dążeniu do celu.

Zdjęcie: FreeDigitalPhotos.net

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *